niedziela, 24 sierpnia 2014

uzależnienia

Można uzależnić się od nikotyny, narkotyków, alkoholu, internetu.. od przeróżnych używek.
Ale czy można uzależnić się od osoby? Której w dodatku, nigdy nie widzieliśmy? Nigdy nie rozmawialiśmy..,   a ona sama nie wie o naszym istnieniu.. lecz i tak uwielbiamy ją nad życie? Jak to jest, że osoba swoją osobowością, charyzmą, talentem może zawładnąć ludzkim sercem? A może to czysta, chora obsesja, przez którą nie da się normalnie funkcjonować? Człowiek z obsesją powinien się leczyć, prawda? Obsesja to choroba.. ?
Obsesja... plus depresja.. co z tego wyniknie?
A może to ta obsesja jest przyczyną, ale także kołem ratunkowym w moim aktualnym stanie?

















K.B & M.B
OBSESION

sobota, 23 sierpnia 2014

Ten Pan ma racje


Ten Pan ma racje. jesteśmy w totalnej dupie. wszyscy. mam przysłonięty umysł głupotą XXI wieku. każdy to odczuwa. nasze czasy są pozbawione rozumu. każdy chce być najlepszy, wszyscy chcą coś zdobyć, coś mieć, wyglądać, podobać się. a prawda jest taka że nikt nie ma NIC. jeśli przemyślisz sens i zastanowisz się nad swoim kruchym, krótkim życiem stwierdzisz, że kur**a Ten Pan ma racje. 
"jestesmy w dupie"
świadomość tego jest wykańczająca. najgorsze jest jednak to, że nic z tym nie zrobisz, bo tacy są dzisiejsi, beznadziejni ludzie. Pozbawieni wyobraźni, indywidualności i !własnych! osobowości..

PS. bardzo przepraszam, za nieco.. wulgarne słownictwo, ale inaczej nie da się tego ująć.
N.

czwartek, 21 sierpnia 2014

XXI w.

Myślę, że XXI wiek słynie z pustych i bezdusznych ludzi. zastępują ich maszyny pozbawione uczuć i emocji. a jedną z najbardziej śmiertelnych chorób staje się depresja.

środa, 20 sierpnia 2014

brak mi optymizmu

widzę świat tylko w szarych barwach

i'm afraid






jestem sama z własnego wyboru.
jeden pieprzony błąd, sprawił że całe moje życie rozsypało się.
boje się, że skrzywdzę, okropnie zranię.
nie panuję nad sobią, bardzo często.
boję się.
dlatego jestem sama.

my dream - new life

chciałabym zacząć nowe, lepsze życie.
tak wszystko od początku.
na nowo się narodzić.
być inną osobą. lepszą.


taką, która nie boi się mówić o swoich myślach, potrafi rozmawiać, kochać, wspierać i walczyć.

i'm only human

But I’m only human
And I bleed when I fall down
I’m only human
And I crash and I break down
Your words in my head, knives in my heart
You build me up and then I fall apart
'Cause I’m only human...
_____________________________________

Lecz jestem tylko człowiekiem
I krwawię, gdy upadnę
Jestem tylko człowiekiem
Załamuję się i płaczę
Twoje słowa w mej głowie, noże w mym sercu
Podnosisz mnie na duchu, a ja się rozklejam
Ponieważ jestem tylko człowiekiem...



https://www.youtube.com/watch?v=r5yaoMjaAmE

amator

jestem amatorem w dziedzinie pisania....
dużo chciałabym przekazać, lecz brak mi słów.
nie potrafię opisać tego co dzieje się we mnie.
to jest zbyt trudne.

mój drugi pamiętnik

cóż. czuję, że moja przygoda z tym blogiem tak szybko się nie skończy.
to mi pomaga.
wreszcie gdzieś mogę napisać o tym co myślę, czuję...
fakt, od roku prowadzę zeszyt, w którym regularnie notuje.
ale tych treści nikt nie zna. i nie pozna. nikt ich nie przeczyta.
tutaj...
tutaj zamieszczam publiczne wpisy. więc może ktoś przypadkiem natrafi na mojego bloga. zapozna się z moją sytuacją. odezwie się. (?) hm. zobaczymy.
jestem strasznie samotna.
moje życie, wszytko co robie - nie ma sensu.
owszem. mam różne inspiracje. pomysły, których nie realizuję. pasje, których nie mogę rozwijać.
ale. co z tego? skoro to wszystko i tak jest pozbawione sensu.
hm. może wróćmy do inspiracji.
moją inspiracją od dłuższego czasu ( 3 lata ) jest aktorka. Kamilla Baar.

Kamilla Baar

Marek Bukowski





















i aktor - Marek Bukowski.
hm. bliższa jest mi K. - być może dlatego, że jest kobietą.
kobieta kobietę lepiej zrozumie.
ta Dwójka ma niezwykłe osobowości, charyzmę, magiczne przyciąganie, inteligencję, ciepło bijące nawet ze zdjęcia. nie potrafię tego określić. bo to jest niesamowite.
uwielbiam ich. znam prawie wszystkie wywiady z K. na pamięć.
hm.. być może dzięki niej. żyję. ? od dawna wiem, że Ona nadaje choć trochę sens mojemu życiu.
przez to że jest, choć trochę chce mi się żyć. oglądać ich. razem.

może to jest chore? może za bardzo w tym wszystkim siedzę?
przestań, przecież wiesz że już tego nie wyjdziesz. jesteś skończona. skończona! 
kochasz to. jak jest teraz. nie wyjdziesz z tego. zrozum. 
nawet ten blog ci nie pomoże.
nic ci nie pomoże
jesteś martwa.
wewnętrznie martwa.

jestem egoistką. myślę tylko o sobie. nienawidzę tego. myślę, tylko o tym co jest ze mną nie tak.
nieustannie trwa we mnie wojna... tylko co z czym walczy?
nie wiem.

19.23
miłego wieczoru.

bezdomność

"(...) Ludzie mogą mieszkać tylko w innych ludziach, depresja to nic innego, jak bezdomność, na depresję cierpią ludzie, którzy nie mają w kim mieszkać (...)"
- Senność, W. Kuczok

niewidzialna

jestem niewidzialna.
niezauważalna.
niepotrzebna.
nic nie warta.
jestem jak napis w tytule mojego bloga.
-niedostrzegalna.
martwa.

w mojej głowie

w mojej głowie źle się dzieje. 
moje myśli są jak poplątana wełniana sieć. 
sama ich nie rozplączę. 
jestem zbyt słaba.

kolejny stracony dzień

jak żyć?
skoro każde 24h są niemal identyczne. wszystko jest takie samo. wszystko. nic się nie zmienia.
są wakacje. całymi dniami jestem w domu. nigdzie nie wychodzę. nie spotykam się z nikim. a mogłabym..
nie mam ochoty. bo mam problem z nawiązywaniem kontaktów. gdy próbuję z kim pogadać, zapoznać się, myślę...... o tym czy dobrze robię, o tym co mówię, o tym co ten człowiek o mnie myśli, jaka jestem, jak wyglądam. myślę. i poddaję się. wycofuję. robię kilka kroków w tył znów zapadając się jeszcze bardziej w duł depresji.

9.25
miłego dnia.

coś jest chyba nie tak

problem. ale z czym? z rodziną? przyjaciółmi? swoim wyglądem? a może psychiką, która została z własnej woli doszczętnie pokiereszowana.? nie wiem. ale mam problem. odtrącam od siebie każdego, wiec nie mam z kim pogadać. może właśnie dlatego powstaje ten post. bo muszę wyrzucić to z siebie. od roku prowadzę zeszyt. tam piszę o swoich przemyśleniach, wzlotach, ale głównie o upadkach. teraz postanowiłam wrzucić coś do sieci. może ktoś się odezwie? hmm. wreszcie z kimś szczerze pogadam? moim celem nie jest znalezienie pomocy. bo sądzę że jej nie potrzebuje. SAMOTNOŚĆ oswaja. ja już moją SAMOTNOŚĆ zaakceptowałam i myślę, że to się nie zmieni. zawsze będę sama.
każdy kto czuje siebie wewnętrznie. czuje swoją psychikę, bo doświadczył prawdziwego bólu zadanego przez życie. nigdy się z tego nie wygrzebie.
nie szukam pomocy, cennych rad, terapii, psychologa. nie.
potrzebuję tylko szczerej rozmowy. nie o mnie. po prostu.

zaczęło się we wrześniu tamtego roku. popełniłam niewybaczalny błąd. i wyrzuty sumienia, jakby.. wyżarły mnie od środka. zamknęłam się na kłódkę, a kluczyk gdzieś zgubiłam. nigdzie nie wychodziłam. nie jeździłam na szkolne wycieczki jak to na nastolatkę przystało. nic. siedziałam w domu. nadeszła jesień. poczytałam trochę o stanie psychicznym. trzymałam się wersji, że za moje samopoczucie ma wpływ jesienny okres. szaro, deszczowo, ponuro za oknem. taka pogoda każdego człowieka potrafi przygnębić. nadeszła zima. nic się nie zmieniło.
marzec. czas moich urodzin, których w tym roku nie wyprawiłam. czemu? nie wiem sama. - nie miałam nastroju. bo po co? hm. wiosna. więc co jest? z tego co wyczytałam okres przygnębienia traw tylko przez kilka jesiennych miesięcy. ??
doszłam do wniosku, że popełniony błąd - utrata najbliższej osoby, owszem przyczyniły się do mojego staniu. tyle że .. z czasem z tego się wychodzi. a ja czuję, jakbym stała przywiązana w jednym miejscu. nie mogę się ruszyć w przód. nawet lepiej. z czasem czuję, że cofam się kolejne kroki w tył. zagłębiam się w moim stanie depresji bardziej. - tak depresji, zrozumiałam to po prawie roku. mam depresję.
ciągle myślę co jest ze mną nie tak. nie mogę się pogodzić z tego że byłam tak głupia, żeby doprowadzić do utraty przyjaciółki. jest jeszcze wiele innym powodów. problem z sobą. mam niską samoocenę. moje umiejętności, zainteresowania, hobby, talent? gdzie jest to wszystko?? nie mam tego. straciłam. i czuję że już tego nie odzyskam. jestem beznadziejna.. a moje cholerne, rutynowe i melancholijne , szare życie nie ma najmniejszego  sensu. jestem skończonym zerem. nie mam uczuć. wszystkich ranię, nawet wtedy kiedy tego nie chcę. robię to nie mając nad tym w ogóle kontroli. krzywdzę słowami. robię rany, po których zostają ogromne, wieczne blizny.
były takie dni, że nie mogłam spać. całą noc przesiadywałam w swoim pokoju czekając na wschód słońca.
bezsenność-z natłoku nocnych, dręczących myśli.
nie umiem z tego wyjść.
raz się obżeram, później płacze. moja samoocena i samopoczucie idą bardziej w dół. raz się głodzę. i nie mam sił. ale wtedy jest dobrze. raz jest dobrze. jem tyle ile powinnam. ale z czasem wiem że stracę znów nad sobą kontrolę.
jestem maszyną, która funkcjonuje kierowana przez kogoś innego. nie przeze mnie. czasem podejmuję decyzje wiedząc że będę ich żałować, że są złe. ale robię to. a później płaczę.

ostatnio często płaczę.
czuję wtedy, że coś we mnie pęka, jak rozpadam się na milion małych kawałków, ale wewnątrz siebie mówię sobie że nie mogę płakać, muszę być silna, nie mogę płakać. nie mogę.. ale płacze. wtedy jeszcze bardziej. dlaczego? - słabość. jestem słaba. krucha jak szkło. wewnątrz - martwa? martwe jest kruche. bez sił i woli do walki.

23.23
dobranoc.